Życie daje nam dokładnie to, czego w danej chwili naprawdę potrzebujemy.
Cieszymy się i uśmiechamy, kiedy przychodzą do nas “dobre” zdarzenia. Czujemy się wtedy bardziej szczęśliwi.
Z taką łatwością kochamy ludzi, którzy nas lubią i mówią o nas miłe i dobre rzeczy! Czujemy się wówczas bardziej radośni!
Ale w naszym życiu nie zawsze przychodzą tylko te” dobre” zdarzenia i tylko ci “dobrzy” ludzie. Te “niedobre” przychodzą najczęściej z nienacka i wywołują w efekcie smutek i cierpienie. Bronimy się przed nimi jak możemy i zasilamy ten nasz lęk przed nimi coraz mocniej i mocniej. Buntujemy się, denerwujemy, narzekamy, albo mówimy : “Mnie to nie dotyczy!” “Jestem przecież światłem!” “Wybieram tylko miłość!” “Jestem przecież radością!” I tak dalej i tak dalej. Ta pozytywna samoobrona ma również głęboko podszyty lęk przed tym czymś “nie fajnym”, co może nas przecież zawsze spotkać.
I tak w kółko, bo jak już minie ten nasz bunt, ponownie oczekujemy tych “szczęśliwych” dla nas wydarzeń.
A czy nie lepiej zrozumieć, że tak naprawdę nie ma “dobrych” czy “złych” sytuacji. Wszystko jest przejawem naszej podświadomości, która kryje całą prawdę o nas. Czy nie lepiej zaakceptować swoje słabości i nie oszukiwać siebie? Przecież tylko rozpoznanie siebie i akceptacja daje nam możliwość rozwoju. A w rozpoznaniu siebie najbardziej pomagają nam pozornie “nielubiani” przez nas ludzie. To oni właśnie są naszymi najlepszymi pomocnikami w naszej drodze do świadomego rozwoju. Nasze ego nie chce chorób, nie chce niczego, co sprawia ból i cierpienie, co jest “nie fajne”. Chce wówczas uciekać, zamiast zrozumieć o co tak naprawdę chodzi? To jest sztuczka świadomego umysłu, który zawsze idzie na tak zwaną łatwiznę i nie lubi zmian. Mówi do nas:” Uciekaj!”, “Odetnij się!” , “To burzy twój spokój, więc najlepiej zapomnij!”.
Ale mam teraz dobrą wiadomość!
Nasz świadomy umysł można okiełznać, ha, ha! Może pomóc nam medytacja, powtarzanie krótkich zdań, słów, sylab, śpiew intuicyjny, dźwięki wysoko wibracyjne, jak gong czy misy tybetańskie, muzyka poważna (Mozart, Bach ), sen i świadomie śnienie, i oczywiście – praktyka uśmiechu i śmiechu. Kiedy świadomy umysł napełni się wysoko wibracyjnymi myślami i energią pełną miłości i radości w świadomym, prawdziwym odczuwaniu (ku czemu służy właśnie owa powtarzalność jak i praktyka), wówczas nasza podświadomość zacznie się zmieniać. A kiedy podświadomość się zmieni, zmieni się całe nasze najbliższe otoczenie. Zmienimy się i my, tak bez ściemy i prawdziwie.
I tego właśnie życzę Wam z całego serca!

Dziękuję też wszystkim moim wspaniałym Nauczycielom za poprowadzenie mnie Drogą Świadomego Rozwoju. Dzięki Wam zrozumiałam, że wszystko jest darem i służy mojemu Najwyższemu Dobru. Dzięki Wam jestem dziś odważniejsza! Dzięki Wam jestem teraz silniejsza i zdrowsza! Dzięki Wam jestem tym, kim jestem TERAZ. Dziękuję

Z miłością radosną jak Słońce!