Ala pięknie wchodzi w przestrzeń medytacji, otwierając się na misterium jej wewnętrznego widzenia.
Jej wizja metaforycznie dotyczy prawdopodobnych archetypicznych przyczyn problemu i w tejże wizji następuje jego spontaniczne rozwiązanie.
Proces ten ma za zadanie uruchomić pozytywny splot wydarzeń w twoim życiu, które pozwolą ci na wyjście z kręgu przyczyn twojego cierpienia.

Monika Burzyńska

Delektuję się obecnością Alinki.  Dekadę temu upatrzyłam Ją sobie na kursie dla trenerów Radykalnego Wybaczania. Była dla mnie nie tylko cudowną duszą, ale też piękną, wrażliwą i mądrą kobietą, która przypominała mi moją Mamę.  Nie znałam dalszego ciągu, każda z nas rozjechała się po warsztatach w swoje strony, do swoich zadań i Bliskich. Alinka mocno zapadła mi jednak w pamięć i nieśmiało przeczuwałam, że kiedyś ujawni się COŚ, nad czym tylko z Nią będę chciała pracować.

Przez lata podglądałam przez dziurkę od klucza, czym zajmuje się Ala, jak pięknieje i z jaką lekkością pracuje z ludźmi w całej Polsce. Jest w nieustannym rozwoju, łączy wiele uznanych i skutecznych duchowych metod, kierując się przy tym intuicją. Dobiera je czytając z doświadczeń klientów, ich wrażliwości i natury. Kroczy drogą śmiechu i radości, jest ich szamanką, a ja? No cóż, uczę się  akceptować to, co przynosi  los – bez gniewu i żalu. Zgoda na plan mojej duszy to dla mnie wielka sprawa, bo w naturze mam zakodowane bunt i rebelię. Z trudnością posyłam w stronę problemu miłość i ciągle się w tym trenuję. Jesteśmy więc obie jak Księżyc i Słońce, ale to, że oddam się w jej ręce, było dla mnie w jasne jak to drugie.

Przyjęła mnie w swoim domu pożywnym śniadaniem, aromatyczną herbatą, kawą i łakociami. Usiadła naprzeciwko i zajrzała we mnie. W kilku zdaniach celnie opisała moje życie, relacje z rodzicami, z mężczyznami (byłam w nich totalnie zależna), uświadamiając mi, jaka jestem, jak wyglądało dotąd moje życie, gdzie i dlaczego zbłądziłam. Poczuła też świetnie moje talenty i dary. Dzięki tej niedługiej opowieści nastąpił u mnie przebłysk świadomości. Jego naturalną konsekwencją jest zawsze to, że wracamy na swoje miejsce, jakbyśmy odnaleźli drogę do domu. Sprawił to Jej niezwykły wgląd, ale na tym nie koniec.  Alinka nazwała całą resztę (a właściwie pozwoliła na to mnie, konfrontując mnie z prawdą) za pomocą kart, którymi również posługuje się w pracy z ludźmi, poprowadziła mnie do moich przeszłych wcieleń, dzięki czemu przyjrzałam się swej kobiecej  i matczynej naturze, a efekty utrwaliła dźwiękami, wydobywanymi z mis i gongów tybetańskich. Poczułam wtedy cudowne ciepło i błogostan, nie wiedząc nawet, kiedy zasnęłam. Było mi jak w Niebie i myślę sobie, że tak bezpiecznie i łagodnie śpią tylko małe dzieci.

Ala przygotowała dla nas jeszcze pyszny wegetariański obiad, a później porwała mnie na krótką przejażdżkę po Białymstoku. Z okien Jej mieszkania widać kopułę cerkwi. Tych majestatycznych budowli jest tam znacznie więcej. Miasto jest rozległe, pełne wzniesień i pagórków, pełne drzew i świątyń różnych wyznań. Nosi w sobie wielkiego ducha, który wywarł na mnie potężne wrażenie.

Moje spotkanie z Alą zakończyły wyprawa do pałacu Branickich, kawa i ciastko na białostockim rynku.  Przez kilka następnych dni trudno było mi powiedzieć, jak się czuję, co w ogóle czuję, ale to zwyczajny stan, kiedy w duszy dokonują się zmiany. Praca z Alą w bardzo krótkim czasie sprawiła, że poczułam swoją kobiecość, mam świetny kontakt z Synem i potrafię przerwać niezdrową relację, nie utrzymując jej jak dotąd swoim kosztem. Bez gniewu i żalu.

Natury nie oszukasz, trochę się jeszcze buntuję. Ala się wtedy do mnie uśmiecha i mówi: „Masz być szczęśliwa”.

Dzwoneczek

Ala Kummer jest wspaniałą, ciepłą i przepełnioną radością i pozytywną energią Istotą. Kiedy ją poznałam zdawało mi się, że moje życie nie ma sensu. To Ona przez swoją intuicję i wspaniałe umiejętności terapeutyczne, sprawiła że spojrzałam na moje życie  z innej perspektywy. Pomogła mi otworzyć serce a moje negatywne przekonania przekształciła w same pozytywy.

W czasie cudownych sesji odkryłam swoje pasje.

Ala jest też mistrzynią w relaksacyjnej grze na misach, gongu, dzwonach rurowych i niezapomnianym, przepięknie brzmiącym bębnie oceanicznym. Każdy powinien to przeżyć.  Dziękuję Kochana Alu.

Danuta

 Czuję że potrzebuję publicznie wyrazić wyrazy uznania dla Aliny  Anandy Kummer Gai za wspaniałą sesję uzdrawiającą, w której miałam zaszczyt uczestniczyć. W umówionym dniu, już od samego rana czułam, że wydarzy się coś dla mnie niezwykłego, ważnego…czułam podniosły medytacyjny spokój, w nocy śniły mi się symboliczne sny. Wejście do jej gabinetu przeniosło mnie automatycznie w inny wymiar… zapach kadzideł, tęczowe światełka migoczące na ścianach, spokój i lśniąca światłość wypełniały pomieszczenie. We wspólnej rozmowie wyłuskałyśmy temat nad którym zamierzałyśmy pracować… finanse i otwarcie się na dostatek abym w pełni mogła realizować potencjał swojej duszy. Ala ma niesamowitą lekkość w dostępie do najgłębszych pokładów podświadomości, wglądu w poprzednie wcielenia i kontaktu z przewodnikami duchowymi. Prowadzona jej niesamowitym głosem dojrzałam istotę problemu, poznałam przyczynę blokad. Ujawnienie skrywanych głęboko tajemnic rozpuściło karmiczne więzy. Popłynęły łzy, poczułam lekkość i wdzięczność dla życia, że doprowadziło mnie do tego momentu. Aby pomóc ciału dostroić się do niesamowicie wysokich wibracji, na które wspięła się moja świadomość Ala poddała mnie sesji dźwiękowej… zapadłam w stan półsnu, nieważkości. Kryształy rozłożone na centrach energetycznych rezonowały z dźwiękiem mis, gongów i innych niesamowicie brzmiących instrumentów. Pojawiały mi się slajdy z przyszłości, obrazy spełnienia i wielkiego szczęścia które może być moim udziałem jeśli tylko podejmę wyzwanie ruszenia drogą, na którą właśnie wstąpiłam. Głos Aliny doprowadził mnie do serca, do mojego wewnętrznego domu gdzie mogłam się pożywić i pełna sił otworzyć oczy w nowej rzeczywistości. Ciało lekko podniosło się z posłania, wszystko niby takie same, a już inne, inna ja na poziomie komórkowym. Do domu wracałam prawie w powietrzu, słońce przyjaźnie świeciło, białe pióra ptaków przypominały o wspierającej obecności aniołów wokół mnie, autobus podjechał zanim przystanęłam na przystanku, przystojny chłopak ustąpił miejsca… pojawiła się nowa propozycja współpracy… coś się odetkało.
Dotychczas znałam ją jako prowadzącą jogę śmiechu w Białym stoku. Na dzień dzisiejszy postrzegam ja jako szamankę, przewodniczkę, kapłankę w świątyni serca Wszechświata. Cieszę się, że mogłam doświadczyć spotkania z nią i niechaj jej piękna praca niesie dobro dla wszystkich istot na Ziemi. Niechaj jak najwięcej osób korzysta z jej boskich talentów. Dziękuję Alinko!
Elżbieta Czaczkowska 

„Jeżeli chcesz odnaleźć siebie, zmienić swoje przekonania, myśleć pozytywnie, uwolnić się od starych kodów, radykalnie wybaczyć sobie i innym, uwierzyć w swoje umiejętności i możliwości, skorzystaj z cudownej terapii Ali.

W czasie sesji przeżyłam cudowne medytacje, odnalazłam Jezusa w swoim sercu, miłość, wybaczenie oraz wiarę w to, że wszystko jest możliwe. Moje negatywne przekonania zamieniłam w pozytywne, poprzez miłość do siebie i pełną akceptację. Metoda Ali między innymi odblokowuje stare kody i uwalnia je. Dzięki temu poczułam miłość i sympatię do swoich Przodków.  Potem zadziały się same cuda i dzieją się nadal. Wcześniej ciągle poszukiwałam siebie i spokoju ducha. Wreszcie udało się. Czuję wdzięczność, radość i miłość. Dziękuję i kocham Cię, Alu!”

Alicja z Augustowa

Na początku wielkie zagubienie. Później krok po kroku odkrywanie tego co najważniejsze, czyli własnego serca. Smutek, łzy, radość, śmiech, spokój i w końcu zrozumienie, że to wszystko jest dobre. To wszystko jest częścią Ciebie. Dzięki sesjom i warsztatom z Alą, tym magicznym momentom z nią, zaczynam to wszystko rozumieć. Jest coś Większego co nad Tobą czuwa i co prowadzi Cię przez całe życie. Oddaj się temu i pozwól się prowadzić. Dziękuje za wspaniały czas.

Gabriel

Warsztat Ali Kummer „Przez życie ze świadomością serca” odbieram jako połączenie duchowej drogi rozwoju osobistego z pomocą w odblokowaniu bieżących blokad indywidualnych sfer życiowych. Zajęcia w ciągu dnia działają interaktywnie i łączą w sobie różne techniki od tradycji tybetańskich, rytuałów oczyszczających i dających energię, poprzez jogę śmiechu i naukę rozróżniania między umysłem a sercem, do najnowocześniejszych technik radykalnego wybaczania i kodowania pozytywnych treści w oparciu o pracę z ciałem. Każdy moduł jest prowadzony płynnie, z uważnością na przebieg procesów u każdego z uczestnika grupy. Poszczególne zajęcia przeplecione są cudownymi medytacjami, a wieczory zwieńczone są odprężającym koncertem w wykonaniu Ali na misach tybetańskich, bębnie oceanicznym, kamertonach, dzwonkach i innych magicznych instrumentach, które  wprawiają uczestnika w głęboki relaks i gwarantują głęboki sen.

Osobiście warsztaty były dla mnie dużą niespodzianką. Nie zdawałam sobie sprawy jak i jakie obszary będą poruszane. W ciepły i łagodny sposób od relaksu, poprzez praktykowanie śmiechu, radości i pozytywnych doznań nastąpiło odblokowanie sfery mojego życia dotyczącej działania i porządkowania mojego życia. Zrozumiałam, że akceptując moją niedoskonałość i kontaktując się z sobą samą w sercu, zaczynam dbać o to, co jest dla mnie w moim życiu naprawdę ważne. Z warsztatu wyjechałam pogodzona ze sobą, chętna do działania i z ufnością patrząca w przyszłość. Ciepło i życzliwość Ali, chęć niesienia pomocy połączone z dużą wiedzą i doświadczeniem, wzmocniło mój potencjał kobiety, matki, partnerki oraz muzyka – pedagoga i artystki. Jak może być jeszcze lepiej?

Ewa Wysocka

 Alę Kummer polecam z całego serca, bo z niej płynie czysta prawda.

Cudowne doznanie – takie słowa nasuwają mi się, gdy myślę o warsztatach Ali Kummer. Warsztaty, to właściwie nie jest dobre określenie. „Przeżycie”, „przeżywanie” każdej cudownej chwili jak daru z niebios. Ala była naszym opiekunem w tym przeżyciu.

Przyjechałam na warsztaty z pewnym ciężarem, który stworzył, a raczej utkał mój umysł. Mówię „utkał”, bo czułam się zamknięta w kokonie, moje serce było w nim zamknięte i patrzyło smutno przez gęstą sieć. Od pierwszej chwili poczułam, że ta sytuacja jest stworzona dla mnie, abym mogła krok po kroku uwalniać się z tej sieci. Uczestnicy i ja – nasze problemy, z którymi tu przyjechaliśmy były w pewien sposób podobne, uzupełnialiśmy się na drodze oczyszczania  i każde z nas potrzebowało drugiego tak by w pełni przepracować swój problem.  Uzupełnialiśmy się i wspieraliśmy czasem zupełnie nieświadomie (bez angażowania umysłu), z serca, bez wysiłku, lekko, magicznie i zwyczajnie zarazem. Joga śmiechu rozruszała radośnie tą  moją misternie utkaną sieć, a medytacje, rozmowy, zwykły – niezwykły spacer do lasu powoli przecinały kolejne nicie sieci, by w końcu rozstać się z nią całkowicie podczas ostatniej medytacji Ali i otwartości mojego pięknego serca. Kocham siebie i akceptuję swoją doskonałość w niedoskonałości i niedoskonałość w doskonałości, bo poczułam, że wszystko jest doskonałe. Nawet nasze słabości i chwile trudności są po to, by zauważyć siebie i obdarzyć jeszcze większą miłością. Ten wspaniały czas, który spędziłam z Alą i pozostałymi uczestnikami jest dla mnie drogowskazem. Otwieram się na nowe – z miłością, radością i spokojem. Dziękuję!

Ania

Ala subtelnie wskazuje mi drogę do świadomego życia. Jej niesamowita intuicja sprawia, że sesje trafiają w sedno i silnie transformują. Bardzo cenię Alę, bo pomaga mi odkrywać siebie autentyczną. Już pierwsze nasze spotkanie wywarło na mnie silne wrażenie. To była krótka rozmowa. Powiedziała mi wtedy, że „doskonałość jest w niedoskonałości”, co było milowym krokiem w moim rozwoju. A trzy słowa klucze, o których wtedy od niej usłyszałam zmieniły moje życie: dziękuję (za wszystko co mnie spotyka), ufam (że jestem bezpieczna), pozwalam (żeby się działo).

Katarzyna