Zbliża się słota jesień – listopad. Za oknem ciemniej i bardziej deszczowo. Pochmurne nastroje być może coraz częściej w nas zagoszczą. Ale właśnie taki jest cykl naszej Natury, a więc nie odrzucajmy jej, ani siebie w tej pochmurnej słocie, bo wszystko w naszym Wszech Istnieniu ma sens. Ten listopadowy czas jest dla nas być może po to, byśmy jeszcze bardziej docenili słonko i piękno złotego światła? A może po to, byśmy częściej wchodzili w głąb siebie?
Kiedy chcesz stać się silnym i pewnym siebie człowiekiem zacznij od samodyscypliny.
I tak na przykład praktyka uśmiechu czy (dla bardziej zaawansowanych) głośnego śmiechu, albo codzienna nauka angielskiego, czy też jazda konna, a może basen, joga? Co wybierzesz dla siebie jest z pewnością dla Ciebie najlepsze. Ja wybrałam głośny śmiech – minimum 10 minut dziennie, poranne rytuały tybetańskie, medytacje i angielski. Tyle na teraz, bo wszystko może się też zmienić. I pozwalam sobie na to, bo cenię sobie nade wszystko wolność, ha, ha! Jednakże wyznaczanie konkretnych działań (i to najlepiej mniej więcej o tych samych porach) sprawia, że nabieramy więcej szacunku do siebie samych, a przez to bardziej siebie lubimy, co z kolei przekłada się na nasze najbliższe otoczenie.
Życzę Ci cudownych jesiennych dni!
W słocie czy w słońcu bądź dla siebie Mistrzem, zadbaj o swoje codzienne rytuały i kochaj siebie z uśmiechem na ustach ze wszystkich sił!