Było piękne lato, a ja miałam wtedy około dwudziestu lat. Przyjechałam na parę dni do ojca, który pracował na stałe w Krakowie. W czasie moich odwiedzin, pierwszym punktem programu był zawsze Krakowski Rynek. I jak zawsze, tak i tego dnia, od momentu wejścia na mój ulubiony Rynek, z każdym krokiem czułam coraz większą radość z tego, że tam byłam.  Mój ojciec bardzo lubił się śmiać, więc razem śmieliśmy się często do rozpuku.  Szliśmy tak sobie beztrosko, śmiejąc się do siebie i z siebie, tak z samej chyba radości bycia tam ze sobą i z sobą.  Tego właśnie dnia  usłyszałam nagle wołanie od pana, który sprzedawał przecudne pawie piórka: „Dziewczyno, choć tu do mnie!”

Oczywiście, najpierw myślałam, że to nie do mnie, tylu ludzi przecież przechodziło obok nas. Jednak ów znany wszystkim Krakowianom pan nie ustępował i w końcu aż podbiegł do mnie  i to z pękiem cudnych pawich piór!  Wręczając mi je powiedział: „To dla dziewczyny, która ma najpiękniejszuśmiech!”. HA, HA! Byłam pod wrażeniem tej sytuacji, a pawie pióra, oznaczające w tradycji chrześcijańskiej aureolę lub wszechwidzące oczy kościoła, to  w zabobonach niektórych Polaków mogły przynosić nieszczęście. Dla mnie, jak się później okazało, były one drogowskazem na przyszłość i przyniosły mi w rezultacie prawdziwe szczęście. Zostałam przecież po tylu latach tej wspaniałej przygody Certyfikowaną Joginką Śmiechu, pracuję z uśmiechem i dla uśmiechu, z ludźmi i dla ludzi i jestem przeszczęśliwa, że mój śmiech leczy i tak bardzo ludziom pomaga. Cóż mogłoby mnie lepszego spotkać? A jednak! Około 10 lat wstecz, w poszukiwaniu spokoju dla swojej duszy, odkryłam nauki z  tradycji Jundrgung Bon (http://pl.wikipedia.org/wiki/B%C3%B6n), które to również mają cudowny związek  z pawimi piórami i ze śmiechem. Otóż w najstarszej tradycji tybetańskiej bon, pawie pióro jest symbolem transformacji i przemiany umysłu w oświeconą mądrość, czyli jest symbolem najwyższej doskonałości, a do nauk dzokczen w ostatnich latach dodaje się również śmiech jako stan najwyższego oświecenia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzogczen).  I od razu zacytuję tu moją ulubioną mądrość  Longczen’a Rabdziampa Rinpocze: „Wszystko jest tylko iluzją. Doskonałe i proste, takie, jakie jest. Nie ma nic wspólnego z dobrym  lub złym , z lgnięciem lub odpychaniem. Dlatego można równie dobrze wybuchnąć śmiechem.” HA, HA,, HA!