MIŁOŚĆ to RADOŚĆ, to poczucie SPEŁNIENIA w każdym momencie życia, to głęboko pojęta BŁOGOŚĆ w sercu i nieustanna chęć DAWANIA, czyli dzielenia się nią jak NAJSERDECZNIEJSZYM UŚMIECHEM. To spełnione pragnienie WOLNOŚCI i poczucie BEZPIECZEŃSTWA, jak też bezwarunkowa AKCEPTACJA i SZACUNEK do siebie i drugiej osoby bez względu na to, kim jest i co robi. To SPOKÓJ ducha w sercu, nieograniczony najmniejszym nawet zwątpieniem czy jakąkolwiek chęcią pożądania.

Bo, kiedy mierzymy miłość do bliźniego miarą jego sukcesów na przykład, bądź tym co dla nas zrobił, wówczas popadamy w pułapkę, bo okazuje się, że przyzwyczailiśmy się do tego, co on robi, a nie kim prawdziwie jest. To samo dotyczy nas samych. Jeśli akceptujemy siebie jedynie za swoje sukcesy, to tak naprawdę nie akceptujemy siebie w pełni, a jeśli nie akceptujemy to i nie kochamy. Jeśli zaś nie kochamy siebie, to jak możemy kochać innych? Jak się okazuje, osiągnięcia i sukcesy życiowe wcale tak naprawdę nie dają poczucia bezpieczeństwa, a przeciwnie stanowią dla niego zagrożenie i wprowadzają niepokój. Albowiem im więcej odnosimy sukcesów, tym większą odczuwamy potrzebę bycia na tzw. świeczniku. W ten sposób rodzi się w nas napięcie, czy sprostamy postawionym nam przez innych (czy też przez nas samych), zadaniom i czy zdążymy je zrealizować. I tak rośnie w nas niepokój, który narasta i narasta, aż staje się nie do wytrzymania. A przecież chcemy być kochani bez względu na to, co wykonujemy zawodowo. Beethoven cierpiał, bo ludzie cenili go za muzykę, a nie za to kim naprawdę był. Prawdziwa miłość jest bezwarunkowa i nie zależy od naszych sukcesów czy porażek. Gdy tak jesteśmy kochani, doznajemy pełnego poczucia bezpieczeństwa. Ale najważniejsze jest to, żebyśmy to MY akceptowali i kochali innych takimi jacy są i pierwsi wychodzili z inicjatywą kochania. Wtedy dopiero będziemy czuć się wolni i niezależni! Nie należy czekać na MIŁOŚĆ, a trzeba samemu ją DAWAĆ! Wówczas dopiero zaczynają dziać się nieoczekiwane cuda! I wówczas ta najpiękniejsza MIŁOŚĆ może przyjść do nas nieoczekiwanie sama!

Najczęściej też nie kochamy samej osoby, a jej obraz, jaki sami stworzyliśmy, czy też inni stworzyli o niej w swoim umyśle. Koncentrując się na jednej osobie, pozostajemy ślepymi na piękno pozostałych.

Kochajmy więc bliźniego jak siebie samego, a odkryjemy w sobie KRAINĘ WIECZNEJ SZCZĘŚLIWOŚCI, jaką może nam dać jedynie PRAWDZIWA CZYSTA BEZWARUNKOWA MIŁOŚĆ.